sobota, 15 czerwca 2013

Dawna znajomość - nowe uczucie ? część 1

   Czujesz broń przy swojej skroni i zimny oddech na karku. Brak Ci tchu. Zasłonięte oczy białą szmatką, a raczej szarą – wybrudzoną od smaru i oleju, cała zakurzona. I usta zalepione szarą, gruba taśmą. Nie możesz nawet krzyknąć. Łzy wylewają Ci się z oczu. Bardzo się boisz. Słyszysz z boku przelewanie się wody. I niski głos przed sobą : - Może chcesz troszkę orzeźwienia?
W tym momencie zostajesz chluśnięta wodą. Zaczęłaś się dusić. Całe wiadro wody wylądowało na twojej głowie. Krople H2O wlewały Ci się do oczu i już nie było widać twoich łez. Przez wysoką gorączkę twoje czoło po chwili znowu było suche. Słyszałaś szepty za sobą. Przywiązana do krzesła mocnymi linami nie mogłaś się ruszyć.
- Siedź tu i bądź grzeczna ! – usłyszałaś za sobą ten sam niski głos, a potem trzaśnięcie ciężkimi, żelaznymi drzwiami. Zostałaś sama, a przynajmniej tak wnioskowałaś z ciszy wokół Siebie. Siedziałaś tak uspakajając trochę swój oddech kiedy ktoś wpadł do pomieszczenia.
   Był bardzo zdyszany i mamrotał coś pod nosem. Był to mężczyzna – przynajmniej tego byłaś pewna. Poczułaś jak uwalnia Ci ręce od węzłów. Nareszcie mogłaś rozmasować swoje bolące nadgarstki. Szybkim ruchem zerwałaś taśmę z ust. Wzięłaś głęboki oddech. Ściągnęłaś opaskę z oczu. Przed tobą stał twój były chłopak. Nie zdziwiła Cię jednak jego obecność w tym miejscu. Nie miałaś teraz czasu na rozmyślenia. Rzuciłaś się do ucieczki. On pobiegł za tobą i doganiając Cię złapał twoją rękę. Ty wyszarpnęłaś mu ją i biegłaś dalej.
  Niestety w tym momencie usłyszeliście krzyki w budynku. Biegliście coraz szybciej, żeby tylko się z tamtąd wydostać. On – Mika – bardzo dobrze wiedział gdzie biec. Wyprowadził was na zewnątrz, ale Ty nie miałaś już siły dalej biec. Wielki gmach starej fabryki samochodów był sam w sobie trudny do przebiegnięcia, a co dopiero dobiegnięcie do samochodu stojącego półtora kilometra dalej. Ale nie miałaś wyjścia. Musieliście uciekać. Najchętniej zostawiłabyś go na pastwę tych ludzi, ale wiedziałaś, że nie możesz tego zrobić. Dlaczego chciałaś go tam zostawić? Może dlatego, że to przez niego się taka stałaś lub przez to co ci zrobił. Nie wiedziałaś jak masz to sobie wytłumaczyć, ale czułaś do niego nienawiść. Nie chciałaś go już nigdy więcej widzieć, a jednak on się tu zjawił. Twoje przemyślenia przerwał Mika swoim krzykiem : - Biegnij !!
 Stałaś jak sparaliżowana znowu słysząc jego głos. Ale zaczęłaś w końcu biec.
Z budynku wybiegło czterech mężczyzn z bronią. Miałaś głęboką nadzieję, że nie użyją jej lecz niestety to się stało. Jeden z nich oddał trzy strzały w wasza stronę. Ty uszłaś bez szwanku. Mika natomiast leżał na ziemi z postrzelonym ramieniem. Wokoło było pełno krwi. Rzuciłaś się na kolana przed nim. Przeszukiwałaś mu spodnie w nadziei, że znajdziesz tam broń. I znalazłaś. Tylko czy zbierzesz w sobie tyle sił by strzelić do człowieka? Czy jesteś na tyle odważna żeby to zrobić? Powinnaś. Widziałaś jak sam Mika strzelał do ludzi, ale ty nigdy tego nie zrobiłaś i nie chciałaś. 

Lecz teraz było inaczej. Widząc go leżącego we krwi wycelowałaś w jego oprawcę i pociągnęłaś za spust dwa razy.  Zabiłaś człowieka. Dopiero teraz doszło do Ciebie co zrobiłaś. Upuściłaś broń. Twoje ręce drżały z przerażenia. Podniosłaś Mikę z ziemi i owijając mu rękę kawałkiem materiału by zatamować krew zaczęliście znowu biec.  On podparty o twoje ramie był już bardzo słaby. Szukałaś jakiegoś miejsca byście mogli na chwilę odetchnąć i ukryć się przed jeszcze trzema mężczyznami. Tylko gdzie można znaleźć takie miejsce na szczerym polu? Czy to już wasz koniec? 

Upadliście pod drzewem które stało na środku pola. Wiedziałaś, że mężczyźni są już blisko. Ale czego od was chcieli? Po co Cie porwali? Czy to miało związek z Miką?
- HyoSoo proszę Cię . . . Uciekaj . . . – Mika mówił cichym i słabym głosem.
- Nie zostawię cię tu! – Ty byłaś sama zaskoczona swoją odpowiedzią.
-Ja i tak umrę . . . Ale Ty . . . Ty możesz jeszcze żyć . . . – Zatkało Cię. Jak to ‘ Ja i tak umrę ‘? Nie dochodziła teraz do Ciebie myśl, że on może umrzeć. Nic do niego nie czujesz. A może jednak? Czyżby dawne uczucie powróciło?
-Będziesz żył. Jeśli ty zginiesz ja też stracę życie. – odpowiedziałaś pod wpływam swych nieokiełznanych emocji i uczuć. 

Autor: SoYeon ~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz