środa, 15 maja 2013

Kocham Cię !


  Śnisz . . . Jest to piękny sen . . . Całujesz go czule . . . On szepcze Ci do ucha ” Kocham Cię ” . . . Po chwili w uszach dźwięczy Ci dziwny dźwięk . . .
  Budzisz się cała mokra. Twój budzik wydaje gwałtowną, głośną melodię rozbrzmiewającą na cały pokój. Wyłączasz go szybko. Ocierasz pot z czoła i przestraszona wstajesz z łóżka kierując się pośpiesznym krokiem w stronę łazienki. Tam ubierasz się dość elegancko. Starannie układasz fryzurę i nakładasz makijaż. Zakładasz obcasy i chwytasz torebkę do ręki. Jeszcze tylko sprawdzisz pocztę. Przyszedł twój nowy dowód. Widnieje tam liczba 24 przy „wiek”. Dumnie wyciągając szyję jak najwyżej wychodzisz z domu.
   Idziesz do kawiarni. Siadasz przy oknie jak najbliżej drzwi. Jesteś zbyt zestresowana. Patrzysz na zegarek. Jest godzina 9. Rozglądasz się chwilę po stolikach wokoło. Potem znowu zerkasz na zegarek- 9:05. Ciężko wdychasz. Wpatrujesz się w szybę gdzie widzisz swoje własne odbicie. Twoje myśli odlatują. Potem już  widzisz jakąś rękę machającą Ci przed twarzą wychodzącą zza twoich pleców. Czyżby to już ? Tak wcześnie ? Odwracasz się szybko.
- Może jednak kawy ? – pyta uśmiechnięty kelner .
- Tak poproszę ! -  odpowiadasz mu z lekko wymuszonym uśmiechem. Byłaś zawiedziona tym co zobaczyłaś.
   Wypiłaś już kawę i zjadłaś śniadanie choć twój żołądek był ściśnięty. Cały czas czekasz. Nie możesz w to uwierzyć. Tak bardzo nie mogłaś doczekać się chwili, która już za niedługo nadejdzie. Patrzysz na zegarek – 12:00. Szybko odsuwasz się od blatu wywracając krzesło. Wszystkie oczy w kawiarni skierowane były teraz w twoją stronę. Podniosłaś je, zarzuciłaś na Siebie płaszcz i wyszłaś przed drzwi. Byłaś tak podekscytowana, ale i bałaś się. „ A co będzie jeśli . . . ‘’
    Stałaś teraz na zewnątrz pocierając dłonie o siebie. Było zimno. Ciężko oddychając skierowałaś swój wzrok w niebo. Było ono pochmurne. Zanosiło się na deszcz. Zamknęłaś oczy. Otworzyłaś je gdy usłyszałaś znajomy Ci, niski i ciepły głos :
- Witaj.
Zobaczyłaś przed sobą jego – twojego ukochanego HeeChul’ a . Od razu rzuciłaś mu się na szyję. On przycisnął Cię do siebie. Odsunął się i lekko musnął twoje usta własnymi. Potem złożył na nich już głęboki i namiętny pocałunek.
- Wróciłeś! Jesteś tu. Nareszcie. Po dwóch latach tej udręki. Nigdy więcej nie chcę cię na tyle tracić. Tak się bałam. Ale teraz mam ci tyle do powiedzenia. Halo! Słuchasz mnie?
Pomachałaś mu przed oczami. Był bardzo nieobecny. Patrzył Ci się prosto w oczy. I nic nie mówił. Ty nadal machałaś mu ręką przed oczyma. Nagle on Cię za nią złapał i przyciągnął bliżej do siebie. Byliście zaledwie 2cm od siebie.
- Kocham Cię.
On powiedział to w twoje lekko rozwarte usta.
- Ja ciebie też pabo. Nie strasz mnie tak!
Ty się uśmiechnęłaś, ale on był bardzo poważny. Odsunął się od Ciebie i spuścił wzrok. Lekko posmutniał.
- Coś nie tak? Przepraszam.
Powiedziałaś to widząc go z tą smutną miną.
- HyoSoo, czekałaś na mnie całe te dwa lata kiedy byłem w wojsku. Nie mogłem bez Ciebie wytrzymać minuty, a co dopiero tyle czasu. Ale ty nadal czekałaś. Choć wiedziałaś, że mogę nie wrócić. Dlatego.
  W tym momencie on uklęknął przed tobą.
- Wyjdziesz za mnie?
I chwytając twoją rękę wyjął z kieszeni czarnego płaszcza białe pudełeczko z pierścionkiem.
- Tak, oczywiście że tak !
Nachyliłaś się do niego i pocałowałaś go. W tym samym momencie zaczęło lać.
Ale wy byliście zbyt pochłonięci swoim pocałunkiem. On wstając szybko nałożył Ci pierścionek na palec. Uśmiechnął się do Ciebie ciepło cały mokry i dał buziaka w czoło szepcząc do ucha :
- Nie musiałaś się tak stroić. Wiesz, że uwielbiam twoje stare dresy i sweter.
  Ty roześmiałaś się ze łzami szczęścia w oczach. On starł ci je z policzka kciukiem jeszcze raz powtarzając
- Kocham Cię !
autor: SoYeon ~ 

Urodziny !


   - Przestań HyoSoo, no rusz się. Przecież będzie fajnie! -Wysłuchujesz już takiego typu wypowiedzi, od ponad godziny. Jest 24 marca i wyjątkowa sroga wiosna, za oknem śnieg, zimny wiatr i pełno lodu na drogach.Nie ma co - Świetna pogoda na urodziny.  W normalnych okolicznościach, nie przeszkadzałoby ci to, ale ze względu na swój stan, nie jesteś w stanie i nie masz najmniejszej ochoty wychodzić na ten ziąb. Doceniasz starania koleżanek, ale wiesz, że są bezcelowe- za nic nie ruszysz się z łóżka. Tłumaczysz im powoli, skrupulatnie i bardzo wyraźnie, że za nic nie wyjdziesz. Szkoda ci ich, ale to ty tu jesteś solenizantką i Ty wymyślasz zasady. Po długich debatach, nic nie znaczących kłótniach i sprzeczkach- one w końcu wychodzą, dając ci spokój.
   Odetchnęłaś z ulgą i prędko wstałaś z łóżka, zrobić sobie herbatę. Z ulubioną książką w ręce, którą czytasz już po raz enty, krzątasz się po kuchni to wstawiając wodę, to wsypując dwie łyżeczki słodkich granulek do ukochanego kubka. Właśnie tak pragniesz spędzić ten wieczór- leżąc w cieplutkim łóżku, pod kołdrą, mając przy sobie gorącą, słodką ciecz i na prawdę dobrą książkę. Na samą myśl się uśmiechasz. Twój uśmiech poszerza się jeszcze bardziej, ukazując idealnie białe zęby, kiedy słyszysz lekko drażniący uszy dźwięk przestarzałego czajnika, symbolizujący odpowiednią temperaturę wody. Wlewasz ją do kubka i rozkoszujesz się mocną wonią, parującego napoju. Chwytasz naczynie, które kojąco i przyjemnie parzy ci dłonie i udajesz się w stronę swojej sypialni. Gdzie w półmroku, z lampką nad głową, dającą lekką poświatę na wydrukowane słowa, rozpoczynasz zagłębianie się w lekturę.
  Na początku tego nie słyszysz, później myślisz że tylko ci się zdaje, ale kiedy dźwięk dzwonka do drzwi bardzo się nasila i nie daje ci spokoju, nabuzowana wstajesz i idziesz do drzwi mrucząc przekleństwa pod nosem. Otwierasz drzwi, a tam On - HeeChul z tym charakterystycznym dla swojej osoby- uśmiechem, bez pytania wchodzi do środka, wyraźnie czegoś szukając.
- Ubieraj się! - Wyrywa Cię z osłupienia. Nic nie myśląc zaczynasz się ubierać. Jego triumf na twarzy zdaje się być dla Ciebie zagadką. Po tym co mu niedawno powiedziałaś, po tym co usłyszał, nadal z tobą rozmawia. Jesteś szczęśliwa, mimowolnie się uśmiechasz, ale jak masz się zachowywać? Co masz robić? Jasne że nadal możecie być przyjaciółmi, ale ty nadal będziesz go kochać.
- Nie. - Odpowiadasz prawie szeptem, zaskakując samą siebie, ale to wystarczyło, bo on cię usłyszał - Ja nigdzie nie idę -i Zaczynasz zdejmować z siebie kurtkę. Kiedy nagle znajdujesz się przewieszona przez jego ramię i kiedy to On oznajmia Ci głosem nieznoszącym sprzeciwu, że nie ma zamiaru tak spędzać twoich urodzi . . .  W biegu zakładając na ciebie szalik i zamykając drzwi na klucz- w kończy stawia Cię na ziemię i idzie przed siebie, a Ty bez słowa razem z nim . . .
  Stąpacie w ciszy już od dłuższego czasu. Myślisz o tym co Mu powiedziałaś. Nawet teraz jak idzie dumnie kilka kroków przed Tobą, nie możesz wypędzić z umysłu obrazów jego idealnych rysów twarzy, zmierzwionych włosów i słodkiego uśmiechu, którym zawsze Cię obdaża. On nie wie ile to dla Ciebie znaczy. Czujesz Jego słodki zapach i mimowolnie wyobrażasz sobie smak Jego ust tak doskonale współgrających z Twoimi. Czujesz Jego dłoń zaraz przy swojej, i uśmiechasz się szeroko. Ale wracasz do rzeczywistości, doskonale wiesz, że na prawdę jest inaczej. Wyznałaś Mu miłość, a On rozegrał to najgorzej jak tylko mógł. Nie robiłaś mu wyrzutów, ale nie lubiłaś jak zachowywał się jakby nic się nie stało. Nie odpowiedział na twoje uczucia, nie było nawet zwykłego ,,Zostańmy przyjaciółmi,, nic, kompletnie nic. Jakby tego wydarzenia nie było. I co miałaś zrobić? To bolalo Cię najbardziej, to było gorsze od odrzucenia i właśnie tego się najbardziej obawiałaś.
  - WSZTSTKIEGO NAJLEPSZEGO!! ,,Co się dzieje,, pomyślałaś. I ku twojemu zaskoczeniu w tak krótkim czasie, który minął Ci na przemyśleniach powędrowałaś na plaże, która pełna była twoich znajomych, przyjaciół i rodziny. Poczerwieniałaś nie tyle z zachwytu co ze szczęścia, bo oto wystąpiłaś przed wszystkimi w pidżamie, której wzorek nieszczególnie napawał Cię dumą. Przyjaciółki szybko zabrały Cię z tłumu i zaprowadziły do przebieralni, w której to obdarzyły Cię prezentem, czyli śliczną wieczorową sukienką. W której nawet sama przed Sobą musiałaś przyznać, ze wyglądałaś zdumiewająco. Krwista czerwień idealnie współgrała z pełnymi ustami, a jej koniec w połowie ud, odsłaniał idealnie wyrzeźbione i zgrabne nogi, ramiączka zapewniały komfor ruchu i odsłaniały drobne ręce. Czułaś się w niej świetnie, przeczesałaś włosy i wyszłaś zadowolona i w nieco lepszym humorze.
Jako że impreza w marcu na plaży była dośc niewygodną sprawą, wszystko przeniosło się do knajpki właściwie unoszącej się na wodzie. W drodzę do budynku miałaś sposobność podziwiać plaże w całej okazałości. Fale obijały się o wielkie kamienie, pozostawiajac po sobie trochę piany. Woda była lekko wzburzona, ale mimo to niebieska toń biła spokojem i równowagą. Ten widok podniósł Cię na duchu i wiedziałaś, że Tego wieczoru jesteś gotowa na wszystko, ale nie na to co się akurat stało.
- Możemy porozmawiać? -Usłyszałaś Jego głos. Cała duma i odwaga z Ciebie wyparowały. Co miałaś zrobić, co mogłaś w takiej sytuacji zrobić? Poszliście razem na molo. W tej w chwili po prostu Go nienawidziłaś. A właściwie już nie widziałaś co tak do Niego czujesz. To było trudne.
Ta jedna rzecz, to doznanie zmieniło wszystko.
On bez słowa jakiegokolwiek wyjaśnienia po prostu delikatnie wpił się w twoje usta. Smakowały dokłądnie tak jak sobie wyobrażałaś. Kiedy poglębiłaś równie delikatnie pocałunek on zrobił to samo. Potem przyłożył swoje czoło do twojego, tak że stykaliście się nosami. Chwycił Cię za ręce i zaczął tłumaczyć, ale Tobie nie były potrzebne słowa. Wszystko wyczułaś, w jego zachowaniu. On potrzebował czasu, robił to dla Ciebie, nie wiedział jak się zachować. Rozumiałaś go, teraz wszystko już rozumiałaś. Wpoiłaś się nieco zachłanniej w jego usta i wyczułaś uśmiech na jego twarzy, który szybko ustąpił miejsca gorącemu pocałunkowi.
- Kocham Cię. -Powiedzieliście równocześnie. I z uśmiechem na twarzy, oraz splecionymi rękoma wróciliście na najlepszą impreze w Twoim życiu.
autor : Yomi ~